Wspierajmy wolne media
Dysonans poznawczy

Podważenie podstawowych norm prawa

STOP

 

Przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka trwa bezprecedensowa ofensywa lewicowych aktywistów. Jak pisałem przed kilkoma miesiącami, wiedzą oni, że w naszej części Europy ich postulaty nie zostaną przyjęte w drodze demokratycznej. Dlatego w ramach programu „litygacji strategicznej” robią wszystko, by Trybunał Strasburski wydał orzeczenia wymuszające na państwach takich jak Polska podważenie podstawowych norm prawa rodzinnego i małżeńskiego.

W ostatnich miesiącach ta zaplanowana na lata i skoordynowana na skalę europejską akcja znacznie przyspieszyła – od początku roku działacze LGBT zainicjowali kilkadziesiąt postępowań przeciwko Polsce, Rumunii, Bułgarii, Rosji i Ukrainie.

Autorzy programu odnieśli właśnie historyczny sukces – Trybunał orzekł, że brak możliwości rejestracji związków jednopłciowych w Rosji ma być naruszeniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Art. 12 Konwencji stwierdza co prawda wprost, że „mężczyźni i kobiety (...) mają prawo do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny zgodnie z ustawami krajowymi”. Nie przeszkodziło to jednak strasburskim sędziom stwierdzić, że związki jednopłciowe muszą zostać wprowadzone „nawet, jeśli nie zgadza się na to zdecydowana większość społeczeństwa”. Jest tylko kwestią czasu, kiedy dojdzie do podobnych rozstrzygnięć wobec naszego kraju.

Nie możemy biernie przyglądać się coraz śmielszym atakom radykalnej lewicy na prawodawstwo suwerennych państw. Dlatego już rok temu podjęliśmy decyzję, że będziemy przystępować do wszystkich postępowań toczących się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, gdy na szali leży ochrona małżeństwa, życia i rodziny. Już w ubiegłym roku zainterweniowaliśmy w siedmiu sprawach. Polscy aktywiści LGBT domagają się w nich uznania, że brak przywilejów małżeńskich dla jednopłciowych konkubinatów jest naruszeniem podstawowych praw człowieka.

Nasz kraj nie jest jednak samotną wyspą, a decyzje dotyczące innych państw także przekładają się na nasze prawodawstwo. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy, że będziemy angażować się we wszystkie sprawy, niezależnie od tego, jakiego dotyczą państwa.

Tylko od początku tego roku Europejski Trybunał Praw Człowieka przyjął opinie Ordo Iuris w 7 sprawach kluczowych dla ochrony życia, małżeństwa i rodziny. W 5 kolejnych postępowaniach złożyliśmy wniosek o przystąpienie. Interweniowaliśmy w postępowaniach wszczynanych przez lewicowych aktywistów z Bułgarii, Ukrainy czy Rumunii, przeciwko której toczą się obecnie aż 22 sprawy. Już pięć razy w tym roku nasze stanowiska były cytowane w uzasadnieniach wyroków Trybunału Strasburskiego.

Program „litygacji strategicznej” nie tylko uderza jednak w normy prawa rodzinnego, ale ma także wymusić na poszczególnych krajach wydawanie sprzecznych z rzeczywistością zaświadczeń, potwierdzających istnienie stosunku rodzicielstwa. Zainterweniowaliśmy między innymi w sprawie Niemca, który ogłosił, że jest kobietą i zażądał wpisania go do aktu urodzenia swojego dziecka jako „matka” oraz w sprawie Szwajcarów domagających się wpisania dwóch mężczyzn do dokumentów dziecka urodzonego za pieniądze przez surogatkę. Jeżeli ta ostatnia sprawa zostanie rozpatrzona zgodnie z żądaniem skarżących, dojdzie do legalizacji patologicznej praktyki „macierzyństwa zastępczego”.

Lewicowi aktywiści uderzają także w przepisy chroniące życie nienarodzonych dzieci. W ubiegłym roku do Strasburga trafiło ponad tysiąc skarg wysłanych w ramach akcji polskich feministek, które starają się poprzez orzeczenie ETPC unieważnić ubiegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego chroniący życie. Autorki skarg twierdzą, że brak możliwości dokonania aborcji narusza art. 3 Konwencji dotyczący zakazu tortur i nieludzkiego traktowania. Ignorują przy tym fakt, że aborcja eugeniczna, którą zwykle przeprowadza się w drugim trymestrze ciąży, jest jedną z najbardziej okrutnych procedur, jakie można przeprowadzić wobec człowieka. Uznanie przez Trybunał, że w pewnych warunkach może być ona „prawem człowieka”, oznaczałoby w praktyce zniesienie ochrony życia w ostatnich europejskich krajach, gdzie ona obowiązuje.

Trybunał Strasburski coraz częściej cytuje nasze opinie prawne. W lipcu ETPC cytował Ordo Iuris w uzasadnieniach trzech wyroków, w których uznał za niezgodną z prawem praktykę bezzasadnego odbierania dzieci przez norweski Barnevernet. Potwierdził jasno, że Norwegia naruszyła art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Naszym częściowym sukcesem zakończyła się też sprawa zainicjowana przez żyjące w jednopłciowym związku kobiety z Islandii, które żądały wpisania ich do aktu urodzenia jako „matki”, choć biologicznie nie miały żadnego związku z urodzonym przez surogatkę dzieckiem.

Te przykłady pokazują, że interwencje Ordo Iuris w Strasburgu mogą bezpośrednio wpływać na kierunek rozstrzygnięć Trybunału. Niestety często jesteśmy jedyną organizacją stojącą po stronie wartości, a nasz głos znaczy niewiele wobec siły dobrze zorganizowanych sieci lewicowych aktywistów. Dlatego chcemy, żeby tworzona przez nas międzynarodowa sieć organizacji chroniących życie i rodzinę aktywnie włączyła się w precedensowe sprawy przed Europejskim Trybunałem Strasburskim. W tym celu zorganizujemy szkolenie dla organizacji z innych krajów dotyczące udziału w postępowaniach i będziemy je stale informować o kluczowych sprawach. Zależy nam, żeby jeszcze w tym roku do Trybunału trafiły pierwsze opinie prawne z innych krajów wysłane w ramach tego programu.

Wierzę, że z Pana pomocą poprzez systematyczne i konsekwentne działanie uda nam się obronić podstawy polskiego porządku prawnego.

 

Wielka ofensywa lewicy przed Trybunałem Strasburskim

Radykalni ideolodzy już wiele lat temu dostrzegli, że wobec niezgody większości społeczeństw na ich radykalne postulaty można do ich wprowadzenia wykorzystać sądy i instytucje międzynarodowe. Dlatego zorganizowali akcję masowego składania skarg do Trybunału Strasburskiego. Jej autorzy liczą na to, że sędziowie ETPC odgórnie narzucą krajom takim jak Polska wprowadzanie nieakceptowalnych dla ich obywateli radykalnych postulatów skrajnej lewicy. Wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka mają bowiem charakter wiążący i muszą być wykonywane przez państwa Rady Europy. Sam trybunał od lat rozwija doktrynę, zgodnie z którą Europejska Konwencja Praw Człowieka powinna być rozumiana jako „żyjący instrument”, który z czasem może zmieniać swoje znaczenie.

Strategia obrana przez radykalnych aktywistów zaczyna niestety przynosić pierwsze efekty. Sędziowie ETPC coraz częściej ulegają presji lewicowych ideologów. Przykładem takiego orzeczenia jest lipcowy wyrok w sprawie Fedotova i inni przeciwko Rosji, w którym trzy rosyjskie pary jednopłciowe zarzuciły swojemu państwu „naruszenie prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego” poprzez brak możliwości sformalizowania swojego związku. W przesłanej do Strasburga skardze zażądano 50 000 euro zadośćuczynienia za poniesioną „krzywdę niepieniężną” oraz dodatkowo 27 900 euro tytułem zwrotu wydatków na pełnomocników.

Trybunał odmówił co prawda przyznania skarżącym jakichkolwiek pieniędzy, ale stwierdził jednocześnie, że brak formalnego uznania związków jednopłciowych stanowić ma naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co oznacza wymuszenie na władzach Rosji formalizacji związków jednopłciowych. Sędziowie ETPC zignorowali tym samym nie tylko samą Konwencję, która w art. 12 wprost wskazuje, że to krajowe ustawy regulują szczegółowo prawo do zawierania małżeństwa, ale także wolę większości obywateli Rosji. Rosyjski rząd w ramach odpowiedzi na skargę przytaczał bowiem badania opinii publicznej, z których wynika, że aż 80% Rosjan jest przeciwna ustanowieniu „małżeństw” homoseksualnych. Trybunał stwierdził jednak wprost, że wola rosyjskiego społeczeństwa nie jest w tej kwestii istotna.

To tylko jeden z wielu przykładów postępowań wszczynanych w ostatnich miesiącach przez lewicowych ideologów w ramach „litygacji strategicznej”. Podobne skargi złożyli już także aktywiści z Polski, Rumunii, Włoch, Bułgarii czy Ukrainy. Opinię „przyjaciela sądu” przesłaliśmy między innymi w sprawie Koilova przeciwko Bułgarii, w której skargę złożyły dwie kobiety domagające się od swojego państwa uznania zawartego przez nie w Wielkiej Brytanii związku cywilnego. Tego samego domagają się także autorzy skargi w sprawie Nicolao i Lazzerotti przeciwko Włochom, w której złożyliśmy wniosek o dołączenie do postępowania. Do Strasburga trafiło też nasze stanowisko w sprawie Maymulakhin i Markiv przeciwko Ukrainie, w której dwóch obywateli tego kraju skarży się na brak możliwości formalizacji związku jednopłciowego.

Europejski Trybunał Praw Człowieka rozpatrzy również w najbliższych miesiącach głośną sprawę Coman i inni przeciwko Rumunii, w której wypowiedział się już Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To właśnie w tej sprawie TSUE orzekł, że Amerykanin, który sformalizował w Belgii swój związek jednopłciowy z obywatelem Rumunii, może korzystać z prawa pobytu w Rumunii jako „małżonek” swojego partnera, pomimo tego, że rumuńskie prawo jasno definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Orzeczenie stanowiło poważny wyłom w europejskim systemie prawnym i do dziś jest przyczyną sporego chaosu prawnego nie tylko w Rumunii, ale i w całej Europie – wyrok jest różnie interpretowany w poszczególnych państwach. Teraz mężczyźni skierowali skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zarzucając Rumunii „dyskryminację na tle orientacji seksualnej”. Także i w tej sprawie złożyliśmy już wniosek o możliwość przesłania stanowiska Instytutu, w którym przypomnimy, że prawo Unii Europejskiej nie definiuje pojęcia rodziny i małżeństwa, pozostawiając tę kwestię do decyzji państw członkowskich.

Opinie „przyjaciela sądu” przesłaliśmy również w pozostałych postępowaniach inicjowanych przez rumuńskich aktywistów ruchu LGBT. To właśnie Rumunii dotyczy najwięcej skarg złożonych w ramach programu „litygacji strategicznej” – łącznie aż 22.

 

Nie pozwolimy na narzucenie Polsce ideologii

Wszystkie przytoczone sprawy są elementem realizacji jednej, szeroko zakrojonej strategii, której celem jest podważenie podstawowych struktur społecznych w całej Europie. Wyroki w postępowaniach zainicjowanych przez lewicowych działaczy z Rumunii, Bułgarii, Włoch czy Rosji będą miały bezpośrednie przełożenie także na polski system prawny. Każdy kolejny wyrok ETPC zbieżny z żądaniami lewicowych ideologów ma bowiem wpływ na utrwalanie konkretnej linii orzeczniczej Trybunału, która będzie później kluczowa w sprawach zainicjowanych przez polskich aktywistów.

Cały czas czekamy na wyroki w sprawach wszczętych przez działaczy polskiej Koalicji na rzecz Związków Partnerskich i Równości Małżeńskiej. To właśnie oni rozpoczęli już kilka temu długofalową kampanię polegającą na inicjowaniu na poziomie krajowym postępowań z góry skazanych na porażkę – tylko po to, by ostatecznie trafiły one do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

W ubiegłym roku Trybunał zakomunikował przyjęcie siedmiu skarg lewicowych aktywistów z Polski, które dotyczą braku formalnych przywilejów małżeńskich dla związków jednopłciowych. W sprawie Przybyszewska i inni przeciwko Polsce 5 par jednopłciowych skarży się na brak prawnej możliwości sformalizowania ich związku w naszym kraju. W sprawie Handzlik-Rosuł i Rosuł przeciwko Polsce skarżący domagają się od polskiego Urzędu Stanu Cywilnego transkrypcji zawartego za granicą „małżeństwa” jednopłciowego. Z kolei w sprawie Szypuła i inni przeciwko Polsce przyczyną skargi jest odmowa wydania przez polski urząd zaświadczenia o zdolności do zawarcia małżeństwa na potrzeby ślubu pary jednopłciowej zagranicą. We wszystkich tych sprawach przesłaliśmy już do Strasburga nasze stanowisko.

Zainterweniowaliśmy także w sprawie Formela i inni przeciwko Polsce, w której działacze LGBT domagają się między innymi możliwości skorzystania z przynależnych małżeństwu przywilejów podatkowych oraz w sprawie Meszkes przeciwko Polsce, w której mężczyzna wnosił o zwolnienie z podatku od spadku otrzymanego od swojego partnera. Trybunał dopuścił nas także do postępowania w sprawie Starska przeciwko Polsce, w której kobieta chciała zmienić nazwisko na nazwisko swojej partnerki oraz w sprawie Grochulski przeciwko Polsce, w której prywatny ubezpieczyciel odmówił pierwotnie parze jednopłciowej udzielenia rodzinnego ubezpieczenia na życie.

We wszystkich tych sprawach przesłaliśmy już do Strasburga obszerne opinie prawne Instytutu, w których podkreślamy, że Trybunał nie może narzucać rozwiązań prawnych w zakresie prawa rodzinnego i regulacji małżeńskich, a kompetencje państw do stanowienia prawa w tym zakresie potwierdza Konwencja.

 

Podważenie ochrony życia

Radykalni aktywiści chcą także podważyć przepisy o ochronie życia, które obowiązują w naszym kraju. Po wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który uchylił przesłankę eugeniczną aborcji, polskie feministki zorganizowały bowiem akcję masowej wysyłki do Strasburga skarg, w których zarzucały Polsce potencjalne naruszenie art. 3 Konwencji. Mowa w nim o tym, że „nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu”. W ramach akcji do Strasburga trafiło ponad tysiąc skarg, a Trybunał zakomunikował polskiemu rządowi, że już przyjął 12 z nich i rozpatrzy je priorytetowo.

Co ciekawe, same feministki przyznają wprost, że autorkom skarg nikt nawet nie odmówił przeprowadzenia aborcji. Ową torturą ma być ich zdaniem „stres i strach przed zajściem w ciążę”, który jest efektem poszerzenia prawnej ochrony życia w Polsce. Jedna ze skarżących przyznała natomiast, że „obawiała się, że mogą jej odmówić aborcji”, dlatego musiała zabić swoje dziecko w Holandii. Efektem był stres związany z wyjazdem oraz obciążenie finansowe.

Polski rząd ma teraz czas do 13 września na odniesienie się do zarzutów. Prawnicy Ordo Iuris pracują już natomiast nad wnioskiem o zgodę na dołączenie do postępowania w charakterze „przyjaciela sądu”. Jeśli nie zareagujemy, Trybunał Strasburski może nie tylko nakazać Polsce wypłatę odszkodowań dla skarżących, ale także zobligować polskie władze do zmiany prawa w zakresie ochrony życia. Nie można wykluczyć nawet postawienia tezy, że z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wynika „prawo do aborcji eugenicznej”. Tym samym to, co jeszcze kilka tygodni temu było dla nas tylko szokującą deklaracją polityczną Parlamentu Europejskiego, który o „prawie do aborcji” pisał w Raporcie Maticia, stałoby się dla Polski wiążącym wymogiem prawnym. Tymczasem o „prawie do aborcji” nie wspomina żaden wiążący akt prawa międzynarodowego, a w Konwencji o prawach dziecka, która jest dziś najszerzej akceptowanym na świecie aktem prawa międzynarodowego możemy wprost przeczytać, że dziecku przysługuje „szczególna ochrona prawna zarówno przed, jak i po urodzeniu”.

 

Blokujemy ideologiczne nonsensy w skali całej Europy

Polska nie jest jedynym krajem, który poddawany jest presji ze strony radykalnych aktywistów. Decyzje Trybunału dotyczące innych państw mają przełożenie także na naszą rzeczywistość. Dlatego konsekwentnie interweniujemy także w postępowaniach dotyczących innych krajów, które zostały wszczęte w ramach „litygacji strategicznej” lub po prostu mogą doprowadzić do normalizacji ideologicznych absurdów.

W najbliższym czasie opinię „przyjaciela sądu” przedstawimy między innymi w sprawie G.M. i inni przeciwko Mołdawii, w której trzy kobiety zmagające się z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu średnim zostały zmuszone do przeprowadzenia aborcji – wbrew wyraźnemu życzeniu kontynuacji ciąży. W czerwcu przesłaliśmy także nasze stanowisko w sprawie hiszpańskiego prowokatora, który wynosił z kościołów katolickich konsekrowane hostie, a następnie w ramach prowokacyjnej „wystawy artystycznej” przedstawił zdjęcia, na których leżał nago na tle ułożonego z komunikantów słowa „pederastia”.

Nasi prawnicy interweniują też w związku z żądaniami aktywistów politycznych, którzy instrumentalizują dramat osób z zaburzeniami tożsamości płciowej. Opinię przyjaciela sądu przesłaliśmy między innymi w sprawie A.H. i inni przeciwko Niemcom, w której mężczyzna ogłosił, że jest kobietą, a następnie spłodził dziecko ze swoją partnerką, po czym wniósł o wpisanie go do aktu urodzenia jako „matka”. Poza tym wnioskujemy też o dopuszczenie naszej opinii w sprawie Ghviniashvili przeciwko Gruzji, w której kobieta ogłosiła się mężczyzną i żąda uznania swojej samoidentyfikacji przez gruzińskie urzędy oraz w sprawie Könyves-Tóth przeciwko Węgrom, w której transseksualna kobieta stawia Węgrom zarzut naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez wprowadzenie ustawy potwierdzającej, że „płeć ustalona w momencie urodzenia” nie może podlegać dowolnym zmianom.

Coraz więcej rozstrzyganych przez ETPC spraw dotyczy również procederu surogacji, który wielu lewicowych radykałów chce zalegalizować i znormalizować. Zainterweniowaliśmy między innymi w sprawie skargi wniesionej przez Szwajcarów, którzy domagają się od swojego kraju wpisania dwóch mężczyzn jako rodziców dziecka poczętego w procedurze in vitro i urodzonego przez surogatkę. Szwajcaria zarejestrowała jako ojca tylko mężczyznę, który był dawcą nasienia przy zapłodnieniu in vitro surogatki, ponieważ tylko on był spokrewniony biologicznie z dzieckiem. Władze odmówiły natomiast wpisania do rejestru urodzeń jako ojca drugiego mężczyzny, który biologicznie z dzieckiem nie miał żadnego związku. W przesłanej opinii prawnej przypomnieliśmy między innymi treść rezolucji Parlamentu Europejskiego, który w 2015 roku stanowczo potępił proceder surogacji i wezwał do jej całkowitej delegalizacji. Przywołaliśmy też orzecznictwo europejskich trybunałów, w którym wielokrotnie sprzeciwiano się wpisywaniu osób nie mających biologicznego związku z dzieckiem do aktów urodzenia. Procederu surogacji dotyczy także sprawa AL przeciwko Francji oraz K.K. i inni przeciwko Danii, w których złożyliśmy już wnioski o dopuszczenie do postępowania.

 

Trybunał w Strasburgu uwzględnia kolejne opinie Ordo Iuris

Naszym częściowym sukcesem zakończyła się już natomiast sprawa Fjölnisdóttir przeciwko Islandii, w której Trybunał oddalił skargę kobiet domagających się wpisania ich jako „matki” dziecka urodzonego przez surogatkę. Trybunał częściowo uwzględnił stanowisko Instytutu, w którym wykazaliśmy, że proceder surogacji jest niezgodny zarówno z prawami kobiet, jak i dzieci.

Sprawa jest jasnym dowodem na to, jak wielkim zagrożeniem dla dobra dzieci jest proceder surogacji oraz radykalne ideologie uderzające w tak podstawowe pojęcia, jak rodzicielstwo i macierzyństwo. Kobiety, które „kupiły dziecko”, żyły bowiem w jednopłciowym związku, który rozpadł się niedługo po adopcji urodzonego przez surogatkę dziecka. Islandzkie władze zgodziły się wówczas na poszerzenie prawa do opieki nad dzieckiem na nowe partnerki obu kobiet, w efekcie czego chłopiec ma obecnie cztery „matki”, choć formalnie nie mają one statusu rodziców i żadna z nich nie ma biologicznie żadnego związku z dzieckiem. Dziecko nie ma też dodatkowo pojęcia o tym, kto jest jego prawdziwym biologicznym rodzicem w związku z tym, że zostało poczęte w procedurze in vitro, w której nasienie i komórka jajowa pochodziła od anonimowych dawców.

O tym jak ważna jest nasza aktywność przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka świadczą również kolejne trzy orzeczenia dotyczące odbierania dzieci przez norweski Barnevernet, w których sędziowie uwzględnili opinie Ordo Iuris. W jednej ze spraw norwescy urzędnicy nie dali nawet dzieciom szansy poznania swoich rodziców uznając, że rodzice są niedostatecznie dojrzali, aby opiekować się dwójką dzieci. Pierwsze dziecko Barnevernet odebrał tuż po porodzie, a o odebraniu drugiego postanowił jeszcze w trakcie ciąży.

Wspólnie zatrzymajmy ofensywę lewicy w Strasburgu

Nasze systematyczne zaangażowanie przed Trybunałem Strasburskim przynosi już wymierne efekty. Przez lata niemal zupełnie brak było na tym forum głosów stających po stronie podstawowych wartości naszej cywilizacji. Jeżeli chcemy trwale wpłynąć na linię orzeczniczą ETPC, nie wystarczą jednak interwencje ze strony jednej organizacji. Kluczowe jest zmobilizowanie grup eksperckich z innych państw.

To właśnie w Strasburgu ważą się losy przepisów chroniących rodzinę, małżeństwo i ludzkie życie. Dzisiaj widzimy nawet realne ryzyko, że poprzez orzeczenia sądowe dojdzie do legalizacji patologicznej praktyki surogacji, czyli „macierzyństwa zastępczego”.

Każdy z wyroków Trybunału ma wpływ na powstawanie linii orzeczniczej, która przekłada się na polskie prawodawstwo. Udział w postępowaniach wymaga od nas opracowania anglojęzycznej opinii prawnej, w której wykazujemy błędy w przedstawieniu stanu faktycznego i rozumowaniu skarżących. W każdym przypadku wiąże się to z wydatkiem co najmniej 4 000 złotych. Przed nami opracowanie opinii prawnych w 6 sprawach, w których złożyliśmy wnioski o dopuszczenie do udziału. Do końca roku chcemy przystąpić do 10 kolejnych kluczowych postępowań.

Naszym najważniejszym celem na najbliższe miesiące będzie jednak stworzenie mechanizmu, który umożliwi think tankom z innych państw podejmowanie interwencji przed Trybunałem Strasburskim. Zorganizowanie szkolenia dla 12 organizacji eksperckich z różnych krajów będzie się dla nas wiązało z kosztem 10 000 zł. Równocześnie uruchomimy system monitoringu, który pozwoli na bieżące informowanie organizacji z innych krajów o potrzebie podjęcia interwencji. Chcemy, żeby pierwsze opinie stworzone w ramach programu trafiły do Strasburga do końca tego roku.

Aby zrealizować ten cel, będziemy jednak potrzebować Pana pomocy. Opisane postępowania to tylko część z kilkudziesięciu spraw, do których zostaliśmy dopuszczeni.

 

Dr Tymoteusz Zych

Wspieram działania Ordo Iuris

 

 

 

 

Comments