Prof. Zbigniew Stawrowski | Wykład o etycznym wymiarze aborcji
Józef Tischner | Filozofia dramatu

Niepodległość niszczycielska

Girl-843076_640

Natalia Malek czyta swój utwór

„Po co są dni?/ To w dniach mieści się nasze życie” (Philip Larkin, „Dni”, przeł. Stanisław Barańczak)

Ten tekst miał wiele tytułów. W kolejnych jego wersjach na zmianę pojawiało się i znikało słowo „niepodległość”, zachowywało się jak uszkodzona lampka w ciemnym pomieszczeniu. Pozostawione, zaczynało wybijać się na pierwszy plan, zdobywać przewagę nad słowami mniejszymi, takimi jak potrzeby, powody… Tak jakby razem z niepodległością nie można było się cieszyć innymi rzeczami. Jakby rzeczy, które miało się przed nią i które będzie się miało po niej, zaczynały pod wpływem jej długiego, imponującego, przejmującego brzmienia drgać. A my z nimi?

Nie zastanawiałam się dotychczas nad niepodległością. Myślałam o europejskości, o społeczeństwie, z różnych prozaicznych względów – o emigracji… Sporo, zwłaszcza od trzech lat, myślę o obywatelskości. A jednak to są inne sprawy niż niepodległość. I znów pojawia się to uwieranie. Kiedy pojawia się w zdaniu ona – królowa słów – znika z horyzontu osobista biografia i osobista rozterka; czuję się, jakby mi ktoś dokleił dwa warkoczyki, dwoje odstających uszu i, tak wyposażoną, puścił na akademię ze śpiewnikiem. Cztery sylaby i tyle władzy nad trzydziestoletnią kobietą…

*

Jedynym słowem, które zachowuje się podobnie do niepodległości, jest „poezja”. Równie żarłoczna, jasna i kładąca cień na tym, co dookoła, poezja w tytule nie ma szans na prostsze przyjemności. Kiedy ktoś ją wywołuje na jakimś obiedzie albo przy piwie, uszy zaczynają płonąć, a do głowy napływają wspomnienia: podniosłość, specjalne okazje. Nie są to wspomnienia przykre, nie są też wesołe. Działają jak fala na Bałtyku – zrobią z tobą, co chcą, jesteś ich. Po chwili się wyciszą.

Chciałoby się zneutralizować wspomniany patos niepodległości. Jest to łatwiejsze w codzienności, w praktyce, niż na papierze. Papier z niepodległością dobrze żyje, podobnie jak z poezją. Z chęci „odwinięcia” się tak poezji, jak i niepodległości, biorą się dumne, maniackie wiersze. Popisy stylu, wiersze-fajerwerki. Dobre do mówienia, ruchliwe i przemieszczające się. Piszą tak często mężczyźni, a rzadko – kobiety. Ci pierwsi używają charakterystycznego militarnego obrazowania: renegat (Ja Salamuna), wciskanie na głowę za małego hełmu (Enple Świetlickiego). Zasmuca mnie to jako piszącą kobietę, lecz nie wpływa na wielką przyjemność czytania męskich tekstów.

Niepodległość nieodzownie wiąże się z władzą, z supremacją. To nie jest radosna swoboda wyrażania siebie czy młodzieńczy zew kontestacji. Niepodległość nie jest też równoznaczna z wolnością. Nawet jeśli prowadziła do niej kiedyś rewolucja, była to rewolucja zbrojna, nie obyczajowa. Jest w niej element męski, maskulinistyczny, marsowy. Czy ktokolwiek dostał niepodległość? Nie, zawsze musiano ją sobie wyszarpać. Samo wyszarpywanie to oczywiście za mało, podobnie jak sama pozytywistyczna żmuda.

Niepodległość nie wydarza się jednak na żadnym styku, pochodzi ze świata binarnego: albo jest się niepodległym, albo podległym. Dla ludzi – z ich niekonsekwencją, sprzecznymi pragnieniami, płynnymi tożsamościami, destrukcyjnymi skłonnościami, aporiami, chorobami – ma to fatalne konsekwencje. A jakie ma to konsekwencje dla kobiet?

*

Oczywiście nie wszyscy o niepodległość musieli walczyć w takim samym stopniu. Jednak mój obraz niepodległości jako powiązanej z walką i z władzą, z egzekucjami, z całym spektaklem groźnej męskości ukształtował fakt, że pochodzę z ludu, któremu „niepodległość odebrano”. Tyle polityka historyczna. Skoro odebrano, to znaczy, że było co odbierać. Że istniał jakiś wyjściowy stan własności. Czy jednak tak samo uważali chłopi pańszczyźniani? Mniejszości etniczne? Mieć coś i stracić jest nieporównanie łatwiej niż nigdy nie wejść w stan posiadania. Ile jest takich mniej od nas szczęśliwych ludów, które żadnego pierwotnego stanu równości i posiadania nie wpisały sobie do podręcznika?

Jedną z cech niepodległości jest też jej nieodwoływalność w stosunkach wewnętrznych. Nie ma interwencji zewnętrznych… ufff. Co to oznacza dla nas, ludzi ze środka? Że nie ma ucieczki przed postanowieniami prawa, jakichkolwiek dóbr czy interesów by ono nie chroniło. Jeśli konstytucja, tak jak w Polsce XXI wieku, nie uznaje kobiet za równe i wolne obywatelki, a niezawisły przecież trybunał cofa przesłankę trudnej sytuacji osobistej osoby do zakończenia niechcianej ciąży, to… zdajesz paszport albo działasz w podziemiu. Nic innego ci nie pozostaje.

Pod tym względem poezja jest oczywiście mniej niszczycielska. Być może to ją odróżnia od niepodległości. Z drugiej strony – tyle jest gniewnej, marsowej poezji; tyle wierszy dla zaspokojenia apetytu na ostatnie słowo: gloria victis, krzywdę pomścimy, który skrzywdziłeś człowieka prostego… Czasem czuję, że ze swoimi mikro-wierszami działam w poetyckim podziemiu.

*

Wróćmy do spraw pogodnych – do wolności. Choć nie jest ona synonimem niepodległości i choć dla poezji wolność nie jest skutkiem ani przyczyną, wreszcie – choć wolność potęguje nasze pogmatwanie, to właśnie z tym aspektem poezji i niepodległości wiążę największe nadzieje. Z pewnością można wyobrazić sobie sytuację wolności w warunkach państwowej podległości, podobnie – można być wolnym w warunkach braku poezji. A jednak tego rodzaju wolność w pierwszym przypadku oznacza wycofanie z życia publicznego, w drugim zaś – najczęściej – wycofanie z życia wewnętrznego. Brak poezji i brak niepodległości wymuszają niekompletność na poziomie jednostki.


Natalia Malek, Czy niepodległość jest pisarzowi do czegoś potrzebna?

Józef Maria Ruszar rozmawia z Natalią Malek w Krakowie pod Wawelem.

Źródło tekstu: Natalia Malek, Przez przyjęcie zasad i ustanowienie metod… czyli garść refleksji około-poetyckich w rocznicę pewnego wydarzenia, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 22

Przypisy

  1. Esej powstał w 2018 roku na zamówienie pisma „Napis. Liryka, Epika, Dramat”, przekształconego następnie w 2019 roku w „Nowy Napis. Liryka, Epika, Dramat” (przyp. red.).
  2. J. Podsiadło, Włos Bregueta, Poznań 2016, s. 18.
  3. R. Wiśniewski, Psalm do św. Sabiny, Brzeg 2016.
  4. A. Kopkiewicz, Sierpień, Kraków 2015.
  5. M. Lebda, Matecznik, Poznań 2016, s. 9.
  6. D. Mateusz, Stacja wieży ciśnień, Stronie Śląskie 2016, s. 5.
  7. Ten cytat i wcześniejszy: M. Lebda, Matecznik, s. 46.
  8. D. Mateusz, Stacja…, tekst na okładce.
  9. Miejsce urodzin Małgorzaty Lebdy, określające przestrzeń doznawaną przez bohaterkę wielu jej wierszy.
  10. M. Lebda, Matecznik, s. 38.
  11. Opowiadanie Thomasa Wolfe’a (kogoś w rodzaju amerykańskiego Edwarda Stachury), który żył w latach 1900–1938.
  12. Choć autor tego nie podaje, trzeba zaryzykować twierdzenie, że cytowany fragment został przetłumaczony przez Zofię Kierszys i pochodzi z książki Thomasa Wolfe’a wydanej w 1962 roku przez PIW pod tytułem Włóczędzy o zachodzie słońca i inne opowiadania.
  13. Ten cytat i wcześniejszy: J. Podsiadło, Włos…, s. 26
  14. Tamże, s. 28.
  15. M. Lebda, Sny uckermärkerów, Poznań 2018, s. 7.
  16. Tamże, s. 27.
  17. Niekiedy bohaterki wierszy Lebdy, Pidzik, Honek, Fiedorczuk, Witkowskiej, Kawczyńskiej i wielu innych, te nadwrażliwe, współczujące dziewczęta, przypominają Nietzschego w pamiętnej scenie całowania i przytulania pobitego zwierzęcia, jednoczenia się w cierpieniu: „oto na początku stycznia roku 1889, na jednej z turyńskich ulic, filozof rzuca się na szyję okładanego batem konia, po czym traci przytomność, popada w obłęd, z którego nie wyzwoli się aż do śmierci” (D. Czaja, Zasypie wszystko, zawieje. Eschatologia Tarra, [w:] Scenariusze końca. Zmierzch, kres, apokalipsa, pod red. Dariusza Czai, Wołowiec 2015).
  18. Choćby tak, jak to dzieje się w utworze Izabeli Kawczyńskiej: „Za lasem jest rzeźnia. Wyczuwam ją w każdym oddechu,/ jak rozkrojony, szkarłatny kamień/ albo zbliżającą się ku nam pięść mordercy,/ ale ten kamień, wiesz, on potrafi zrodzić owoc albo kwiat./ Słyszę płacz cieląt i nie mogę zasnąć. Piję mleko i rzygam, biały jest świt” (I. Kawczyńska, Chłopcy dla Hekate, Łódź 2014, s. 45).
  19. Jeśli chodzi o ostatnio czytane tomiki, tony podobnego współczucia odnajduję w książce Macieja Bobuli pod tytułem Wsie, animalia, miscellanea, Warszawa 2018.
  20. U. Honek, Pod wezwaniem, Poznań 2018, s. 6.
  21. W pewnym sensie poezja tego typu „szuka zapomnianego głosu stłumionych mitologii” (M.K.E. Baczewski, Izabela Kawczyńska – poetka nienewtonowska, „Fraza” 2010, nr 3–4, s. 310).
  22. K. Kawczyńska, Chłopcy dla Hekate, Łódź 2014, s. 42.
  23. U. Honek, Pod wezwaniem, Poznań 2018, s. 17.
  24. Bohaterka wierszy Joanny Fligiel przeświadczenie to „odziedziczyła” po matce (powstaje sugestia istnienia odwiecznej żeńskiej wrażliwości dotyczącej empatycznego i intuicyjnego związku ze zwierzętami), którą zapamiętała jako osobę zatrzymująca autobus, aby ten nie przejechał żaby. Wiersz Luźne uwagi o mojej matce kończy pointa: „Moja mama kocha psy, koty, żaby i mężczyzn./ W tej kolejności” (J. Fligiel, Rubato, Brzeg 2018, s. 63).
  25. Formy zapisu owego współodczuwania przybierają różne kształty. Wersja wstrząsu w wydaniu Izabeli Kawczyńskiej oscyluje między czymś archetypicznym a neurotycznym: „Najpierw przybiegły zwierzęta. Obdarte ze skóry,/ szukały w naszych ciałach schronienia. I byliśmy/ bardziej zwierzętami” (I. Kawczyńska, Largo, Olkusz 2009, s. 28).
  26. M. Lebda, Sny uckermärkerów, Poznań 2018, s. 8.
  27. M. Lebda, Granica lasu, Poznań 2013, s. 9.
  28. Tamże.
  29. U. Honek, Pod wezwaniem, Poznań 2018, s. 7.
  30. J. Koronkiewicz, Szamanka, Poznań 2016; Naturalna kolej rzeczy, Zielona Góra 2019.
  31. G. Wojcieszko, Zaklinanie, Strzelin 2016.
  32. „Nie ma już też symbolicznego trójkątnego oka, jest ogromny Bóg i wnętrze Jego ogromnej dłoni. Transcendencja ulokowała się w «krajobrazach pojemnych jak morze» – w lesie, ogrodzie, oceanie. Zważywszy na to, że «koniec świata polegał na przejściu od zewnątrz do wewnątrz» (Riding), poetyckie wizje Fiedorczuk przypominają patrystyczną koncepcje apokatastasis. Skoro nie ma nieba, zaświaty wracają w obręb świata” (M. Glosowitz, Baśń podszyta ciałem, „Opcje” 2006, nr 4, s. 96).
  33. M. Lebda, Granica lasu, Poznań 2013, s. 9.
  34. K. Maliszewski, W oficynie, Odra 2002, nr 1, s. 123.
  35. K. Maliszewski, W oficynie, Odra 2002, nr 1, s. 123.
  36. M. Kuś, O, niebotyczna góro garów, Kraków 2004, s. 54.
  37. M. Kuś, O, niebotyczna góro garów, Kraków 2004, s. 54.
  38. M. Giżycki, „Mit plakatu“ [w:] P. Dębowski, J. Mrowczyk, „Widzieć, wiedzieć: wybór najważniejszych tekstów o dizajnie“, Kraków 2011, s. 391.
  39. Jakub Stępień, projektant graficzny komentuje sytuację plakatu słowami: „Co tu powiedzieć? Kończy się dlatego, że nie ma gdzie go wieszać, wszystkie informacje rozchodzą się w internecie, i w tym sensie plakat jako taki się skończył. […] Plakat można traktować też jako grafikę do wnętrza i dlatego wcale nie uważam, że trzeba przestać działać. Da się robić wszystko niszowo, w mniejszych nakładach. Ja na przykład nie lubię marnować papieru, produkować makulatury i zaśmiecać miasta, tak więc wystarczy mniej, ale konkretniej i w lepszych miejscach. I na Facebooka (śmiech).” Zob.: J. Stępień, Każdy może [w:] A. Szydłowska, „Miliard rzeczy dookoła: Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi“, Kraków 2013, s. 35.
  40. M. Giżycki, „Mit plakatu“, s. 391.
  41. „The Essentials of Poster Design“, red. B. Harrington, 1925, s. 1 [w:] M. Giżycki, tamże, s. 392.
  42. Na myśl przychodzi w tym momencie szeroko komentowane porównanie-powiedzenie Henryka Tomaszewskiego: „Plakat musi być jak dziwka, idziesz ulicą i natychmiast rzuca się w oczy.” Zob. na przykład: E. Borkowska, „Henryk Tomaszewski“ [on-line:] https://www.rp.pl/artykul/1107047-Henryk-Tomaszewski.html [27.04.2019].
  43. M. Giżycki, „Mit plakatu“, s. 392.
  44. Marcin Giżycki pisze: „Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że za tym entuzjazmem kryje się też zdziwienie: to piękne, a zarazem jakieś kuriozalne, pełne intelektualnego wyrazu i plastycznej urody, ale przy tym jakby nieco nieużyteczne. Te sprzeczności zauważa na przykład Yusaku Kamekura, gdy pisze, że «w Polsce zaciera się różnica między artystą i rysownikiem. Inaczej jest w Stanach Zjednoczonych, Europie i Japonii. Tam artysta jest artystą, nigdy rysownikiem, a rysownik, nie będąc artystą, nie maluje obrazów»”. Zob.: M. Giżycki, „Mit plakatu“, s. 396.
  45. Plakat-zapowiedź odczytu Stanisława Przybyszewskiego połączonego z wystawieniem sztuki „Wnętrze“, uznawany jest za pierwszy nowoczesny artystyczny plakat, jednak należy wspomnieć, że jednym z pierwszych polskich (a na pewno warszawskich) plakatów artystycznych był plakat wydrukowany z okazji otwarcia po przebudowie Teatru Wielkiego. Promująca wydarzenie, zaplanowane na 11 września 1891 roku, litografia autorstwa Ludwika Nawojewskiego, przedstawiała kompozycję portretów aktorów. Zob.: A. Koecher-Hensel, „Plakat teatralny“ [on-line:] http://encyklopediateatru.pl/hasla/256/plakat-teatralny [27.04.2019].
  46. „Polska Szkoła Plakatu“ [on-line:] https://culture.pl/pl/artykul/polska-szkola-plakatu [27.04.2019].
  47. Tamże.
  48. Por.: „Polski plakat teatralny“ [on-line:] https://artsandculture.google.com/exhibit/WwIi_WjnCr0FLw?hl=pl [27.04.2019].
  49. Sześćsetstronicowy album „Oto polska sztuka plakatu“ autorstwa Doroty Folga-Januszewskiej i Lecha Majewskiego, umożliwia szczegółowe prześledzenie historii polskiego plakatu od XVII wieku aż do 2014 roku. Zob.: D. Folga-Januszewska, L. Majewski, „Oto polska sztuka plakatu“, Olszanica 2018.
  50. „Polska Szkoła Plakatu…“
  51. Por. na przykład: E. Pluta, „Polska szkoła plakatu. Co z niej pozostało? Wywiad z Jackiem Joostberensem“ [on-line:] https://design.swps.pl/strefa-designu/communication/2845-polska-szkola-plakatu-co-z-niej-pozostalo.html [27.04.2019].
  52. Tamże.
  53. Muzeum Plakatu [on-line:] http://www.postermuseum.pl/biennale/ [27.04.2019].
  54. K. Sowiński, „Nie miałem żadnych źródeł“ [w:] A. Szydłowska, „Miliard rzeczy dookoła…“, s. 43.
  55. A. Kłos, „Plakat polski i światowy. Wywiad z Mieczysławem Wasilewskim“ [on-line:] https://retroavangarda.com/plakat-polski-swiatowy-wywiad-prof-mieczyslawem-wasilewskim/ [27.04.2019].
  56. M. Giżycki, „Mit plakatu“, s. 397.
  57. Tamże, s. 398.
  58. Plakat filmowy był przed wojną uważany za czarną owcę w swej dziedzinie – oparty na fotosach i zamerykanizowany, charakteryzował ówczesny, tandetny stylu filmowy. Por.: „Polska Szkoła Plakatu…“
  59. H. Tomaszewski, „Wiem, gdzie jestem i wiem, co jest moje“, „Życie Warszawy” 1988, nr 14, s. 1 [w:] A. Szewczyk, „Byłem, czego i wam życzę. Henryk Tomaszewski“ [on-line:] http://www.posterpage.ch/exhib/ex318tom/t000719.pdf [27.04.2019]. Por.: A. Szewczyk, „Byłem, czego i wam życzę“, Warszawa 2014.
  60. A. Sańczuk, „Prof. Lech Majewski: Plakat ma uwieść każdego“ [on-line:] https://www.vogue.pl/a/prof-lech-majewski-plakat-ma-uwiesc-kazdego [27.04.2019]. Por.: D. Folga-Januszewska, L. Majewski, „Oto polska sztuka plakatu“.
  61. P. Mogilnicki, „Nie ma się co obrażać: nowa polska ilustracja“, Kraków 2017.
  62. A. Szydłowska, „Miliard rzeczy dookoła…“, s. 11.
  63. H. Tomaszewski, rozmowa z redakcją, „Projekt” 1974, nr 3, s. 33 [w:] A. Szewczyk, „Byłem, czego i wam życzę. Henryk Tomaszewski“.
  64. A. Szydłowska, „Miliard rzeczy dookoła…“, s. 11.
  65. M. Giżycki, „Mit plakatu“, s. 396.
  66. G. Laszuk, „Projektanci do wynajęcia“ [w:] A. Szydłowska, „Miliard rzeczy dookoła…“, s. 215-216.
  67. P. Mogilnicki, „Nie ma się co obrażać…“
  68. A. Szydłowska, „Miliard rzeczy dookoła…“, s. 12.
  69. Z. Schubert, „Kiedy plakat śpiewał po polsku“, wywiad z U. Pieczek [on-line:] http://www.miesiecznik.znak.com.pl/kiedy-plakat-spiewal-po-polsku-zdzislaw-schubert-polska-szkola-plakatu/ [27.04.2019].
  70. P. Makarewicz [w:] K. Zarzycka, „Złote lata plakatu teatralnego“ [on-line:] http://aspwroclaw.blox.pl/2012/04/Zlote-lata-plakatu-teatralnego.html [27.04.2019].
  71. „Polska Szkoła Plakatu…“
  72. A. Szydłowska, „Miliard rzeczy dookoła…“, s. 11.
  73. A nawet jego „dopieszczenie”, jak zauważa w jednym z wywiadów Zdzisław Schubert. Por.: Z. Schubert, „Kiedy plakat śpiewał po polsku“, wywiad z U. Pieczek.
  74. A. Szydłowska, „Miliard rzeczy dookoła…“, s. 11.
  75. Por.: Z. Schubert, „Kiedy plakat śpiewał po polsku“, wywiad z U. Pieczek.
  76. A. Szewczyk, „Byłem, czego i wam życzę“, Warszawa 2014.

 


 

Natalia Malek

Poetka, kuratorka wydarzeń literackich i tłumaczka. Publikowała w „Arteriach”, „Blizie”, „Lampie”, „Odrze”, „Res Publice Nowej” (między innymi tłumaczenie wierszy Sandry Cisneros), „Ricie Baum” i „Toposie”. Dwukrotnie nominowana do Nagrody Głównej Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina (2008, 2009). Nominowana do Nagrody Literackiej Gdynia 2015 za tom Szaber. Laureatka Nagrody im. Adama Włodka za rok 2017. Nominowana do Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej 2018 oraz do Nagrody Literackiej Gdynia 2018 za tom Kord.

Twórczość:

  • Pracowite popołudnia, Warszawa 2010
  • Szaber, Warszawa 2014
  • Kord, Poznań 2017

Źródła internetowe:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Natalia_Malek

https://culture.pl/pl/tworca/natalia-malek

https://opt-art.net/helikopter/11-2014/natalia-malek-szesc-wierszy/

Comments